Kostenlos

Kameleon

Text
0
Kritiken
Als gelesen kennzeichnen
Schriftart:Kleiner AaGrößer Aa

– Też wymyślił! Takich u nas nigdy nie było.

– Nie ma się co i pytać – mówi Oczumiełow. – To włóczęga! Co tu dużo gadać… Jeżeli powiedziałem, że włóczęga, to włóczęga… – Zabić – i koniec.

– To nie nasz – ciągnie dalej Prochor. – Ten należy do brata generała, co do nas przyjechał. Nasz nie jest amatorem chartów. Co innego jego brat.

– Czyż brat generała przyjechał? Włodzimierz Iwanycz? – zapytuje Oczumiełow – i całą jego twarz opromienia słodki uśmiech. – Masz tobie! A ja nic nie wiedziałem. Przyjechał w gościnę?

– W gościnę.

– Ach, mój Boże… Stęsknił się za bratem… A ja nic nie wiedziałem! Więc to jego piesek? Bardzo mnie cieszy… Weź go… Piesek niczego… Rezolutny taki… Cap tego draba za palec… Ha-ha-ha… No, czemu drżysz? Rrr… rr… Złości się, szelma… Delikacik!

Prochor woła psa i odchodzi z nim od składu… Tłum śmieje się z Chriukina.

– Jeszcze się do ciebie dobiorę – grozi mu Oczumiełow i owinąwszy się w płaszcz, na nowo rozpoczyna wędrówkę po rynku.